Felvidek

Pokrętna, zaskakująca fabuła, cięty humor, nietypowy setting, awangardowy styl graficzny. To cechy takiej dobrej makerówki, która wybija się na światowej scenie i zostaje klasykiem, prawda? A jak jeszcze dodamy do tego solidny, nieprzynudzający gameplay i zbalansowany poziom trudności, to już naprawdę można mówić o arcydziele. Nie lubię gloryfikować, ale nie udało mi się powstrzymać, wybaczcie. No więc, Felvidek jest grą o rycerzu alkoholiku, jego towarzyszu w habicie i okultystycznej intrydze kręcącej się wokół najnowszego krzyku mody z importu, kawy. A wszystko to w sercu słowackiej prowincji. Brzmi dziwnie? No pewnie. Brzmi zachęcająco? Jeszcze jak.

Zacznę od oprawy audiowizualnej, bo ta natychmiast zachwyca. Gra rozpoczyna się animowaną, wyrenderowaną w 3D cutscenką, w której główny bohater pogrąża się w oparach alkoholu, a w tle, za oknem, z hukiem i ogniem wylatuje w powietrze pobliski zamek. Nie dość, że styl trójwymiarowych przerywników pasuje do reszty oprawy, to są one niezłe kompozycyjnie. Może nie są dla gry koniecznością, ale naprawdę fajnie dopełniają całą resztę. Grafika, którą oglądamy podczas właściwej rozgrywki, również jest fenomenalna. To miks kolaży, odręcznych rysunków i renderów 3D. Śmiesznie niska liczba kolorów na ekranie działa tutaj naprawdę dobrze i pomaga spiąć wszystkie elementy ze sobą. Wprowadza również w jakiś sposób niepokojącą atmosferę, co zbliża tytuł do rzadko występującego gatunku „daylight horror”. I jest to pierwszy aspekt, w którym możemy zauważyć wyraźną inspirację kultowym Hylics. Kolejny to na przykład trójwymiarowe animacje dłoni używających przedmiotów podczas walki, widziane z perspektywy pierwszej osoby. I tak samo jak w Hylics, wygląda to obłędnie. Można by się ewentualnie pożalić, że nawet w przypadku bohaterów ubranych w zupełnie co innego niż główny bohater, wciąż są to w większości przypadków dłonie ubrane w rycerskie rękawice. Długo jeszcze by się można rozwodzić nad oprawą wizualną, tak więc powiem jeszcze pokrótce o warstwie dźwiękowej. Tutaj również jest bardzo dobrze, chociaż minimalistycznie. Efekty dźwiękowe są zaczepne i w punkt, a muzyka pozostaje w pamięci, jest specyficzna i chwytliwa. Pod tym względem też jest naprawdę dobrze.

Fabuła i postaci są po prostu dobre. Akcja rozgrywa się w piętnastowiecznej Słowacji. Nad regionem Felvidek wisi zagrożenie ze strony Imperium Osmańskiego, jednak niespodziewanie w okolicy pojawia się nowy gracz. To mroczny i dotąd nikomu nieznany kult, który zdaje się przybywać ze wschodu i przynosi ze sobą orientalny napój nazywany „qahwah”. I tak jak wspomniałem w poprzednim akapicie, akcja rozpoczyna się od eksplozji pobliskiego zamku. Przełożony głównego bohatera natychmiast wysyła go tam w celu zbadania sytuacji, gdzie rycerz odkrywa, że sprawa ma drugie, a może i jeszcze trzecie dno. Zwrotów akcji i intryg jest tu co nie miara, a nie brakuje również ciętego humoru. Dialogi aż miło się czyta, bo język jest bardzo bezpośredni i jest to sprytnie wykorzystane. Warto wspomnieć, że gra jest dostępna po polsku, ale tłumaczenie jest niestety spłaszczone do dosyć współczesnego języka, a szkoda. Być może warto by się pokusić i pograć chociaż chwilę w języku słowackim, który jest dla nas w miarę zrozumiały. Dla tego autentycznego doświadczenia ze służby rycerskiej w świecie przedstawionym. „Šmerdziš jak tchur. Oči me ščipu, idz z tadzi”. Bohaterowie również są dobrze skrojeni. Tworzą wręcz trzon całej przedstawionej historii. Bez nich Felvidek nie byłby tak wyrazistym dziełem. Protagonista, rycerz z miłością do butelki i swojej byłej żony. Jego zabawny towarzysz, kapłan, który próbuje wypędzić go z nałogu. Potem są jeszcze lokalny władca, zabawni pijaczkowie w knajpie, nieporadni kultyści. Jest żywo, jest głośno, dzieje się po prostu. I wszystko to jest super, ale mimo wszystko ma się wrażenie, że zabrakło tutaj, żeby chociaż troszeczkę więcej potencjału z tego wszystkiego wykorzystać, jeszcze troszeczkę wycisnąć. Bardzo fajnie działałyby na przykład bardziej znaczące wybory w fabule, jakieś dodatkowe odnogi historii. To byłoby super, ale najwyraźniej nie można mieć wszystkiego.

A czy gra się w to fajnie? Mimo, że rozgrywka jest tutaj jak najbardziej standardowa dla makerówek, to wszystko przebiega zgrabnie i bez żadnych boleści. Główną częścią gameplay’u jest eksploracja. Poruszamy się po ładnych, dobrze zaprojektowanych mapach, przemierzając Felvidek wzdłuż i wszerz. Mapy są klarowne, przestronne, pełne znajdziek i intrygujących sekretów do odkrycia. Co prawda czasem chciałem, żeby było do znalezienia trochę więcej, bo eksplorowało się naprawdę przyjemnie, ale może to dobrze, że gra nie ciągnęła się zbytnio. Co do systemu walki, to jest on standardowy, turowy. I na szczęście bez losowych przeciwników wyskakujących na nas z trawnika. Walczymy tylko z tym, co możemy zobaczyć na ekranie, uff. Poziom trudności walk jest również jak najbardziej w porządku, są zbalansowane. Muszę jednak przyznać, że miałem naprawdę duże trudności z finalnym bossem. Nieźle mnie wytrzepał, a nic na to nie wskazywało przed walką z nim. Długość gry była dobra. Nie za krótka, nie za długa. Byłem usatysfakcjonowany, a jednocześnie nie zdążyłem się znudzić.

Słowem podsumowania, mogę śmiało polecić Felvidek wszystkim. Zarówno tym, którzy chcą po prostu zagrać w coś fajnego, ale też koneserom obskurnych gier indie o wygórowanych wymaganiach. Myślę, że trudno jest się tutaj zawieść. Muszę też poinformować, że twórcy wspominali coś, pół żartem pół serio, o DLC do gry, więc warto mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

Versus

Autor gry: Brozef, Vlado Ganaj
Wersja RM: VX Ace
Gatunek: RPG
Status: Pełna wersja
Rok wydania: 2024
Download: Itch.io

5 thoughts on “Felvidek

  1. Zobaczenie RPGa od naszych górskich sąsiadów mnie zaskoczyło. O ile nie jestem targetem, bo nie ukrywam, że nie jestem aż takim fanem estetyki Hylics i tym podobnych gier – tak tu trzeba przyznać, że wygląda to całkiem całkiem. Szczególnie pod wrażeniem jestem izometryczności budynków – tak prosta sztuczka, a działa w tym, by świat wyglądał bardziej jak wyjęty ze starych RPGów niż jRPGowej estetyki. Plus Felvidek brzmi tak przeuroczo jako tytuł, że aż…
    Versus o tym nie wspomniał, ale gra jest też po angielsku – może to przekonać tych, którym nie bardzo po drodze ze słowackim językiem.

    1. Dobra, widzę, że muszę za każdym razem pełen wykaz wstawiać, haha. Angielski, słowacki, polski, francuski i jakie tam chcecie języki są w tej grze dostępne.
      Izometria to faktycznie taki prosty trik do zrobienia gry typu „Is this RPG Maker?”. W swoim obecnym projekcie też stosuję miejscami i wygląda to zacnie.

  2. Felvidek widnieje na mojej liście życzeń na steamie od pewnego czasu. Nie jest moim priorytetem, ale jeżeli zobaczę przecenę to z pewnością go kupię. Podoba mi się jego estetyka – chociaż budzi ona nieco ambiwalentne odczucia. Z jednego strony przyciąga, z drugiej odrzuca, chociaż nie umiem uzasadnić dlaczego. To ten rodzaj dziwnej sztuki, który w jakiś sposób nas przeraża i brzydzi, ale z drugiej intryguje i jest piękny w swej brzydocie. Doznałem też skojarzeń do paranormalnych „Twarzy z Belmez”. Podobają mi się także ramy czasowe, w których dzieje się akcja gry. Z chęcią też zobaczę co twórcy wykrzesali z VX Ace.

    1. Atmosfera faktycznie jest dosyć niepokojąca, wprowadza takie napięcie, które trudno opisać. I jednocześnie podkreśla to, jak bardzo ta gra sitcomem z elementami RPG bardziej niż czymkolwiek. Patrząc na screeny, możnaby ją nazwać horrorem, ale przez ogólną groteskę i monstrualne ilości humoru nie miałem takich odczuć podczas gry. A co do VX Ace, to w grze jest, uwaga, pixel movement! I jest to takie naturalne, że właściwie zapomniałem, że on tam jest. Poza tym chyba nie było jakichś wymagających skryptów rozwiązań. Fenomen polega na dobrym designie gry i świetnym wykonaniu. Prostota jej służy. Napewno fajnie, że zostały zastosowane wysokie charsety, nadaje to trochę poważniejszemu tonu przedstawieniu postaci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.