Jingle Belly

WładcaKasztanów, z pewnymi wyjątkami, od wielu lat kontynuuje tradycję wesołych, często absurdalnych projektów, których nie można jednak z czystym sumieniem nazwać trollgrami. W jego produkcjach, obok specyficznego humoru, jest zawsze coś więcej, nawet jeśli to „coś” jest małe i bardzo dobrze ukryte. Tegoroczna gra – Jingle Belly – jest kolejnym przedstawicielem tego nurtu, a także kolejną odsłoną konsekwentnie tworzonego przez autora Noobyverse.

Wcielamy się w postać Belly – elfki i pomocnicy Świętego Mikołaja. Czerwony zwierzchnik powierza nam zadanie dostarczenia rózg do czterech niegrzecznych chłopców, przy czym jeśli będą chcieli, mogą odkupić swoje winy pomagając nam w tej misji. Belly, uzbrojona w Glocka, rusza do trwającej ponad 2 godziny akcji. Gra została stworzona według schematu miasto -> mapa z potworami -> kolejne miasto -> kolejna mapa z potworami. W obu rodzajach lokacji czekają na nas cutscenki z werbowaną powoli drużyną. Zdecydowanie najlepszym elementem tej produkcji jest humor. Na niektórych grach z Noobym w roli głównej bawiłem się dobrze, ale dopiero w Jingle Belly autentycznie prychałem i śmiałem się pod nosem. Gagi są odpowiednio absurdalne i różnorodne, a meta wątek z TAPE to peak humoru scenowego.

Oprawa audiowizualna produkcji także stoi na wysokim poziomie. Choć mapy grzeszą kanciastością RPG Makera VX Ace, dzięki dobrze dobranym grafikom niespecjalnie mnie odrzucały. Autorowi należą się słowa uznania za świetne wizerunki postaci i klimatyczne potwory – wszystko w odpowiednim, świątecznym anturażu. WładcaKasztanów zrobił także to, o czym myślałem decydując się na temat muzyczny. W grze przygrywa nam ogromna liczba różnorodnych wersji Jingle Bells, co mi się bardzo podobało, ale moją żonę doprowadzało do szału.

O ile na poziomie fabularnym i audiowizualnym projekt broni się bardzo dobrze, nieco gorzej wypada mechanicznie. Sam autor z tego śmieszkował, ale system walki w grze naprawdę nie jest dobrze zbalansowany. Większość umiejętności naszych postaci okazuje się zbędna, gra wymaga niemałego grindu, a gdy już przypakujemy, słabsze potwory nie zadają nam obrażeń, ale i tak nie ściągamy ich na strzała. Sprawia to, że walki – także przez przydługie animacje ataków – rozciągają się do irytujących rozmiarów. Nie mówiąc już o grzechu pierworodnym polskich RPG-ów i absolutnym zabijaczu dynamiki w grze, czyli częstym pudłowaniu postaci. Denerwowało mnie także natężenie potyczek pod koniec gry. Na plus z pewnością dostosowanie mechanik i treści do świątecznego klimatu (przedmioty leczące to głównie dania wigilijne) oraz powracająca minigra na modłę Guitar Hero. Grę odpaliłem na co prawda leciwym kompie, ale z płynnie działającym Windowsem 10 i na jednej mapie (Zimowa Polana) doświadczyłem sporych lagów. Zauważyłem także, że ślizganie po lodzie było mało responsywne i czasami bugowało się, gdy kończyliśmy ślizg w miejscu, gdzie wchodziliśmy na ślizgawkę (wtedy jechaliśmy dalej po śniegu).

Jingle Belly to w mojej ocenie najlepsza gra WładcyKasztanów z dotychczasowych projektów biorących udział w TAPE. Łączy charakterystyczny humor z ciekawymi elementami RPG. Projekt ma oczywiście swoje wady, do których głównie zaliczam słaby balans systemu walki i nagromadzenie potyczek pod koniec. Uczciwie muszę jednak przyznać, że bawiłem się przy produkcji wyśmienicie i z pewnością uzyska ona mój głos.

Michu

Autor gry: WładcaKasztanów
Wersja RM: VX Ace
Gatunek: RPG
Status: Pełna wersja
Rok wydania: 2025
Download: Mediafire

2 thoughts on “Jingle Belly

  1. Kolejna przyjemna gra z Nobbyverse, jak zwykle fajny humor i dialogi. Walki potrafią rzeczywiście męczyć i dłużyć się momentami, ale i tak przyjemnie się grało. Aha, jedyne, czego mi brakowało, to opcji zagrania w mini-gierkę jako Nobby (xD).

  2. Świetna pod względem dialogów i minigierek, męcząca jako grindfest. Pewnie poszłoby mi lepiej, gdybym, tak jak inni, nabijał trochę więcej przedmiotów na grach w strzałki, a zamiast tego uznałem, że jedno zwycięskie podejście na każdą piosenkę wystarczy. Na drugiej fazie bossa trzeba też mieć do tego trochę farta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.