Crashykk przez długi czas oświadczał, że nie weźmie udziału w czwartej części TAPE. Jak to często u niego bywa, znalazł jednak w sobie wenę na sam koniec rywalizacji i w ekspresowym tempie przygotował The Old-fashioned Way. To zręcznościowa strzelanka połączona z mechaniką roguelike, w której śmierć oznacza wyzerowanie progresu i rozpoczynanie wszystkiego od początku. Miałem pewne obawy przed ogrywaniem tej produkcji, ponieważ nie czuję się dobry w strzelankach, a nawet jeśli chodzi o zręcznościówki, nieco już zardzewiałem. Miałem rację – produkcja Crasha to tytuł przede wszystkim dla miłośników tego typu rozgrywki.
Fabuła nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaił nas autor. Pułkownik Pyrkownik, znany z poprzednich części ziemniaczanej serii, z nieznanych nam powodów jest niedostępny. A bardzo by się przydał, ponieważ zastępy orków atakują zamek króla. Jedynym ratunkiem okazuje się czarodziej Merlin. Nie mogąc znaleźć swojego magicznego kostura, postanawia zająć się intruzami w starym stylu. Bierze pod pachę wysłużony karabin i wyrusza na zamkowe błonia, by siać spustoszenie wśród napastników. Niestety nie wiem, jak kończy się ta historia, ponieważ mimo około dwudziestu prób nie udało mi się przejść dalej niż do piątej planszy.
Na poziomie graficznym The Old-fashioned Way utrzymuje poziom poprzednich części cyklu. Crashykk zaprezentował nam spójny, pixelartowy styl, który częściowo wykorzystuje sprite’y z poprzednich gier. W zasadzie mam tylko dwie uwagi to tej sfery projektu – umiejscowienie tekstu w ramce nie jest poprawne i ucina lewe krańce liter, a dodatkowo drzewa znajdujące się w grywalnych częściach map mają tak ustawione blokowanie, że nie wiedziałem kiedy pocisk przez nie przeleci, a kiedy nie. Poza tym mapy są schludne i dostosowane do rozgrywki, podobnie jak wpadająca w ucho, choć nieco monotonna muzyka.
Autor zaprezentował nam dwa tryby gry – zwyczajny, który ja nazywam hardcorem, oraz łatwy. Ten drugi różni się tylko tym, że przed bossem możemy zapisać grę, przez co traci ona nieco ze swojego roguelike’owego charakteru. Kolejność map jest losowa, a po wyczyszczeniu każdej z nich dostajemy jeden power-up. Następnie możemy (zazwyczaj) wybrać, na mapę z jakim power-upem chcemy przejść. Prosty i angażujący system. Niestety, nawet ulepszenia nie pozwoliły moim odzwyczajonym od gier zręcznościowych palcom dostać się do bossa. Produkcja dla takich graczy jak ja jest autentycznie trudna, często ginąłem już na drugiej mapie, jeśli nie poszczęściło mi się w losowaniu. Różnorodni przeciwnicy i sinusoidalny poziom trudności powinny jednak spodobać się fanom gatunku.
The Old-fashioned Way to produkcja, która wymaga jeszcze nieco szlifu. Dashowanie nie było w zasadzie przeze mnie używane, a blokowanie kierunku często działało za wolno. Większość map chodziła mi płynnie, poza tą, w której dwóch orków co chwilę na mnie skakało. Tutaj gra strasznie mi lagowała. Nie zmienia to jednak faktu, że jak na grę konkursową, produkcja Crashykka sprawdza się całkiem nieźle. Nie jest przegadana i posiada całkiem sporą regrywalność. Nawet jeśli mechanika mnie od niej odrzuciła, warto docenić ją za pracę, jaką wykonał Crashykk w tak krótkim czasie.
Michał „Michu” Wysocki
Autor gry: Crashykk
Wersja RM: MV
Gatunek: Zręcznościowa, Roguelike
Status: Pełna wersja
Rok wydania: 2024
Download: Mediafire