Elder Scrolls jest jedną z najpopularniejszych serii RPG. Znane jest szczególnie z otwartego świata i rozbudowanego tła fabularnego. W kolejnych częściach Elder Scrolls jesteśmy zazwyczaj świadkami epickich wydarzeń, związanych często z demonicznymi Deadrami, bogami i awatarami starożytnych postaci. Zwykle można również wybrać dla swojej postaci jedną z wielu ras, dołączyć do wielu gildii, tworzyć magiczną broń, czy zostać wampirem.
Tallest-Reed to gra osadzona w tym świecie, która wiernie naśladuje i inspiruje się serią. Nie przypomina jednak kolejnej odsłony Elder Scrolls. Jest to liniowa gra stawiająca na fabułę i opowieść – i to właśnie one stanowią o tym, czy Tallest-Reed jest dobrą grą, czy nie. Dlatego nie będziemy wybierać tu rasy naszej postaci ani podejmować alternatywnych wyborów fabularnych. Opowieść gry to historia tytułowej postaci, bowiem Tallest-Reed to imię. Reed należy do rasy Argonian – pół-ludzi, pół-gadów. Głównymi zajęciami Reed jest dbanie o małą wioskę Argonian na wyspie Watermill Rock, a także samodzielne pisanie tomów opowiadań w swojej jaskini.
Fabuła gry obraca się wokół plemienia Argonian i ich wyspy. Żyją oni w skromnej wiosce, polując na wielkie ryby w odmętach morza, zwiedzając porośnięte trawą wzgórza i pielęgnując wierzenia przodków. Opowieść stara się sprawić, byśmy polubili ich wszystkich i wczuli się w ich problemy oraz zwyczaje. Nie uświadczymy historii o ratowaniu świata czy pokonywaniu starożytnych demonów, ale bardziej fantastyczne elementy świata Elder Scrolls są tu wplecione miejscami w fabułę i nadają jej niesamowitego błysku we właściwych momentach.
Każdy z trzech aktów gry prezentuje inny problem, zawiera nowe postaci, a także lokacje. Opowieść rozwija się dość powoli, ale z czasem staje się coraz bardziej wyrafinowana, łącząc przeskoki czasowe i kolejne wątki, które regularnie splatają się z poprzednimi, czy uchylają kolejne rąbki tajemnicy. W końcu sam zacząłem zastanawiać się jaką rolę odegra dana postać w przyszłości i co dalej przytrafi się Reed.
Same postaci stoją na dobrym poziomie, chociaż nie dowiadujemy się o nich zbyt wiele, a wydarzenia w których biorą udział zazwyczaj są ciekawsze od nich samych. Do pewnego stopnia mogę przyczepić do tego, że momentami fabuła jest nieco zbyt dziecinna. Postaci zachowują się nieco zbyt nierozważnie, a częstym chwytem fabularnym jest porażka postaci ze względu na głupi błąd. Pomimo to, pod koniec aktu trzeciego powoli przestawało być to dla mnie problemem, ponieważ fabuła Tallest-Reed ostatecznie nie opowiada o tryumfach. Relacje między postaciami są często trudne, historia nie obchodzi się z bohaterami lekko ani nie próbuje pokazać ich jako perfekcyjnych osób.
Każdy fan Elder Scrolls wie, że Argonianie mają zdolność do oddychania pod wodą, a także mają szczególną religię, polegającą na łączności z drzewem Hist. Obie te cechy zostały odwzorowane. Zwyczaje Argonian stanowią istotny element fabuły – w pierwszym rozdziale bierzemy udział w przygotowaniach do corocznej ceremonii, w której jaszczuroludzie zasadzą nowe drzewo, a Reed odczyta swoją opowieść podczas biesiady.
Sama rozgrywka jest dobrze skonstruowana. Są tu wrogowie poruszający się po mapach i turowy system walki, zbieranie składników i prosty crafting, a także parę gier logicznych. Walka jest dość standardowa, chociaż jest tu parę ciekawych rozwiązań, jak chociażby przyzywane magicznych pomocników, którzy zajmują to samo okno co postać, ale działają samodzielnie i mają osobne pule życia. Walki z bossami są szczególnie imponujące i stanowią ogromny atut gry. Większość z tych walk jest wieloetapowa i zawiera szczególne mechaniki. Dla przykładu, podczas jednej z nich walczymy z królową owadów ukrytą za skrzynią zawieszoną na linie. Jeden z bohaterów na rozkaz może odsłonić skrzynię, co pozwoli pozostałym atakować potwora przez następną turę. Co najlepsze, takich walk jest wiele, może około dziesięciu w grze.
Walki nie są jednak tak samo dobre. Przede wszystkim, wrogów na mapach jest zdecydowanie zbyt wielu. Niektóre lokacje są dosłownie nimi zasypane, a starcia z nimi są praktycznie obowiązkowe. Wprawdzie pojedyncza grupa jest z reguły słaba i można w dodatku od niej uciec, to z czasem robi się to męczące. Co gorsze, często psuje to odbiór fabuły w ważnych momentach. Zagadek logicznych mogłoby być z kolei więcej, inną kwestią jest też to, że crafting mógłby być lepiej zbalansowany.
Tutaj warto wspomnieć o oprawie, bowiem fabuła również zyskuje na niej. Od razu widać, że większość grafik jest przygotowana na potrzeby gry. Postacie mają unikalne portrety, a sceny są pełne animacji ruchów i unikalnych elementów wystroju. Muzyka tylko w niewielkim stopniu czerpie z utworów z serii Elder Scrolls, opierając się na muzyce klasycznej, która zaskakująco dobrze się sprawdza.
Dzięki tej staranności o szczegóły gra zrobiła na mnie wielkie wrażenie, pomimo paru niedociągnięć fabularnych. Kolejne rozdziały pokonywałem dość szybko, chociaż zdarzało mi się zaciąć w bardziej frustrujących etapach.
Pomimo moich zachwytów nad fabułą widzę jeszcze jeden, zasadniczy problem. Gra jest niedokończona. Twórca zdołał ukończyć trzy akty z sześciu i nie wygląda na to, że kiedykolwiek wróci do pracy. Każdy rozdział jest pewną zamkniętą częścią, dlatego Tallest-Reed w obecnej formie nie jest częściowo wybrakowaną grą. Niestety, chyba już nigdy się nie dowiemy, jak gra miała się zakończyć, ani czy wątki ostatecznie zostały dobrze poprowadzone. Można się zastanawiać, czy gdyby autor nie spędził tyle czasu na tworzeniu ogromnych lokacji pobocznych, wymyślnych walk z bossami i animacji każdej czynności, to gra nie byłaby już skończona.
Ostatecznie jednak, pomimo jej problemów, gra jest zdecydowanie warta zagrania, chociaż nagłe urwanie fabuły pozostawia pewną pustkę. Z drugiej strony, Tallest-Reed często opowiada o porażce, stracie i frustracji, więc w pewien sposób takie zakończenie gry pasuje.
Kryzz333
Autor gry: Gibmaker
Wersja RM: XP
Gatunek: RPG
Status: Pełna wersja (wydano 3 z 6 rozdziałów)
Rok wydania: 2018
Download: RMN