Keibi przyzwyczaił nas to specyficznego rodzaju gier przygodowych (i/lub zręcznościowych), które najczęściej tworzył przy okazji Tsukuru Archive Project Extravaganza. W każdej swojej produkcji autor ten prezentuje wyjątkowe podejście do polityki i alternatywnej historii. Punkt wyjścia ostatniego projektu – Na koniec świata – jest podobny, ale na tym podobieństwa do poprzednich tytułów się kończą. Nie zaryzykuję wiele jeśli powiem, że to moim zdaniem najlepsza gra Keibiego w jego gamejamowym dorobku.
Wcielamy się w Świętogniewa – mężczyznę żyjącego w lechickim imperium, który zostaje skazany w parodii procesu. Chłop nigdy nie dowie się, co mu w zasadzie zarzucano i za co otrzymał karę, co oczywiście nawiązuje do totalitarnego motywu z Franza Kafki. Świętogniew zostaje wygnany na kraniec świata, gdzie ma sobie radzić na własną rękę. Z uwagi na to, że większość gry podróżujemy samotnie, nie ma tutaj zbyt wielu dialogów, ale te, które otrzymujemy, wyglądają bardzo dobrze. Zresztą to nie w dialogach, a specyficznym klimacie tkwi siła tej produkcji.
Keibi korzysta z dobrze znanych grafik REFMAP-u. Zestaw ten wygląda zadziwiająco dobrze, głównie za sprawą odpowiedniego powiększenia. Mapy oraz interfejs użytkownika są schludne i spełniają swoją rolę, podobnie jak pikselartowa czcionka. Zdecydowanym strzałem w dziesiątkę było natomiast zrezygnowanie z muzyki. Zamiast tego podczas podróży towarzyszą nam odgłosy otoczenia, przede wszystkim wiejący wicher oraz dźwięki w jaskini. Idealnie pasuje to do klimatu samotnej podróży przez dzikie tereny na krańcu świata.
Gra to w zasadzie przygodówka z elementami survivalu. Wraz z postępami fabuły otrzymujemy nowe przedmioty, których mamy łącznie pięć (lina, kilof, lampa, łuk, dynamit). Każdy z nich można wykorzystać na co najmniej dwa różne sposoby, głównie w zakresie pokonywania coraz to nowych przeszkód terenowych. Dodatkowo możemy zebrać porozrzucane po mapie mięso i drewno – pierwsze umożliwia nam leczenie, a drugie zapis. Przedmioty wybieramy klawiszami numerycznymi, a korzystamy z nich przy pomocy litery Q. To trochę mało intuicyjne, biorąc pod uwagę, że interakcje z otoczeniem (głównie ciałami innych skazańców) aktywujemy klawiszem akcji. Gra nie tłumaczy wszystkiego łopatologicznie, dlatego chwilę zajęło mi ogarnięcie kierowania postacią podczas etapów ślizgawkowych, pozbywania się potworów z jaskini czy eliminacji wybuchających skał. Generalnie całość sprawia świetne, intymne wręcz wrażenie. I to pomimo kilku niedoróbek, takich jak śnieg pojawiający się przed teleportem z jaskini, ukrywającej się pod resztkami kamieni laski z dynamitem czy sytuacji, gdy interakcja z trupem nie wywołuje żadnego komunikatu.
Na koniec świata to kapitalna gra konkursowa. W błyskotliwy sposób wykorzystuje podstawowe funkcje Makera, by tworzyć urzekający klimat pozbawiony technicznych wodotrysków. To także jeden z nielicznych projektów szóstej edycji TAPE, który potrafił wywołać u mnie niemal absolutną immersję. Może to dlatego, że lubię zimowe klimaty w grach, a może po prostu Keibi idealnie dopasował do siebie różne elementy produkcji. Świetna rzecz!
Michu
Autor gry: Keibi
Wersja RM: MZ
Gatunek: Przygodówka
Status: Pełna wersja
Rok wydania: 2025
Download: Mediafire
Niemal perfekcyjna gra konkursowa i bardzo dobra gra ogólnie. Nie nudziłem się, sprawiała mi satysfakcję, czasem zmuszała trochę do myślenia, a i wygląda ładnie i buduje fajny klimat. Coś tam pewnie dałoby się szlifować, ale szczerze mówiąc grając po prostu się wciągnąłem i przestałem o tym myśleć. (zwłaszcza jak odkryłem automatyczny bieg! mogłaby to być po prostu automatyczna szybkość)
Gra nie jest pozbawiona baboli i niezbyt sensownych rozwiązań (tarcze, sterowanie), ale faktycznie klimat odizolowania ma mocny. Chyba głównie dlatego, że autor postawił na dźwięki otoczenia zamiast muzyki.