Z perspektywy matuzalema polskiej sceny RPG Makera mogę z dużą stanowczością stwierdzić, że tak jak większość podobnych społeczności, i nasza rządzi się w pewnym zakresie modą na określone gatunki gier. Był taki czas, gdy najwięcej wychodziło głupawych przygodówek, w innych latach dominowały siermiężne, mroczne RPG-i, by później ustąpić miejsca scenówkom. Z tej perspektywy trochę żałuję, że Ostatnia Łza Feara wyszła tak późno, bo dopiero w 2016 roku. Gdyby swoją premierę miała 10 lat wcześniej, mogłaby stać się jednym z estetycznych fundamentów dzisiejszej sceny.
Gra opowiada historię najemnika i łowcy Kyle’a Woodley’a, który zostaje zaangażowany przez swoją starą znajomą, czarodziejkę Rose Calahan, w tajemniczą misję polegającą na wykryciu źródła zarazy objawiającej się przybywaniem nieumarłych na nasz świat. Bohaterowie będą podróżowali po całkiem sporej lokacji, walcząc z abominacjami i próbując ustalić, co takiego się dzieje. Pomoże im w tym jeszcze jedna postać władająca magią, a całość dema zamknie się, a jakże, walką ze strasznie irytującym bossem. Dobrze napisane dialogi oraz ciekawie poprowadzona fabuła (akcja gry przeplata się z retrospekcjami obejmującymi spotkanie głównych bohaterów) sprawiają, że mimo relatywnie krótkiego czasu (bez farmienia produkcję da się ukończyć w 30 minut) w zaprezentowany świat można wsiąknąć.
Siłą gry Feara jest z pewnością wykorzystana w niej mechanika. Autor wyciska ze standardowego systemu walki naprawdę sporo, dzięki czemu udaje się uniknąć bezmyślnego nawalania w klawisz ataku przy każdej potyczce. Bohaterowie mają swoje mocne i słabe strony, a do tego każde z nich inaczej zdobywa nowe umiejętności i wykorzystuje je podczas potyczki. Standardowe MP zastąpiły odnawiane na różne sposoby punkty akcji, co również odbieram jako właściwą decyzję. Z technicznych smaczków warto jeszcze wskazać na autorski title screen, eleganckie okienko z wiadomością oraz prosty, ale przyjemny mechanizm tworzenia eliksirów. Niestety, nie obyło się bez błędów. Dość regularnie zdarzało mi się, że czarodziejka Rose po wybraniu zaklęcia nie robiła kompletnie nic (tj. nie rzucała go, ani nie pojawiała się informacja o pudle), tracąc w ten sposób swoją turę.
Powyższe jest o tyle ważne, że wiąże się z największym zarzutem, jaki mam wobec tej, porządnej przecież, produkcji – brakiem możliwości odnawiania życia. Jasne, potwory nie wyskakują nam losowo, ale pokazane są na mapie, co mocno ogranicza niechciane starcia. Części z nich jednak nie da się uniknąć, a przygotowując się na finałową walkę wypadałoby jednak trochę poexpić. Niestety jedyną możliwością (poza wampiryczną umiejętnością, którą trudno zdobyć, i bardzo ograniczoną liczbą przedmiotów leczniczych) na odnowę HP jest zakończenie walki z żywymi bohaterami, co uzupełnia nasz zapas punktów życia o 20%. To bardzo mało, możecie mi wierzyć. Problemem są także często absurdalnie trudne walki (początkowa potyczka może zakończyć się game overem, zwłaszcza gdy przeciwnicy zatrują naszych bohaterów) oraz słabo zauważalny wzrost mocy postaci podczas wbijania nowych poziomów. Kończyłem grę na 5 levelu Kyle’a i gdy zaczynałem drugie podejście, nie widziałem większej różnicy na levelu pierwszym. Znalazłem także dwa inne bugi – w menu zapisu tło pod napisem „Slot” wariuje, gdy się na nie najedzie, a Rose nie może użyć umiejętności zdobytej na zombie, choć posiada ją w arsenale.
Jak wspominałem na początku tego tekstu, oprawa audiowizualna Ostatniej Łzy jest, mówiąc wprost, fantastyczna. Autor stworzył bardzo klimatyczne mapy na skądinąd oklepanych grafikach i połączył je z pasującymi twarzami z Suikodena, co bez mrugnięcia okiem przywodzi na myśl takie tytuły jak Demons Legacy czy Legion Sagę. Świetnie dobrana muzyka i masa różnych dźwięków uplastyczniających przedstawiony świat sprawiają, że pod tym względem produkcja Feara może stanowić wzór dla innych twórców.
Wielka szkoda, że autor prawdopodobnie porzucił ten projekt, bo zapowiada się fantastycznie i jest jedną z moich ulubionych polskich gier stworzonych w RPG Makerze. Mimo irytującego balansu rozgrywki, produkcja broni się klimatem, zapadającą w pamięć fabułą oraz dopracowaniem w najdrobniejszych szczegółach. Bez żadnych problemów może stanowić punkt odniesienia dla innych produkcji, nie tylko ze starszych makerów.
Michał „Michu” Wysocki
Autor gry: Fear
Wersja RM: 2003
Gatunek: RPG
Status: Demo
Rok wydania: 2016
Download: Google Drive
Jak wiadomo fanem erpegów nie jestem, ale tego wyjątkowo mocno enjoyowałem – może to kwestia właśnie tego wysokiego poziomu trudności, który ograniczał bezmyślne naparzanie w spację. Cała reszta, tj. mapki i poczucie estetki również top.
No i trzymam kciuki, że odkrycie Maniacs patcha przez Feara da mu wystarczająco dużo siły i motywacji, żeby dokończyć projekt :v Lub przynajmniej tyle, żeby dostać kolejne demko
Szczerze mówiąc ja też po cichu liczę na to, że aktywność Feara w kwestii Maniacs Patcha oznacza nową wersję Ostatniej Łzy lub inny, podobny w swoich założeniach projekt.
Dołączam do grona osób, które głośno liczą, że Maniac Patch zachęci Feara do rozwoju swoich projektów!
Przyznam jednak, że nie na Ostatnią Łzę w pełnej wersji czekałabym najbardziej. To wizualna perełka, a wykonanie dema to idealny przykład dla młodych twórców, ile można wycisnąć nawet przy czystym Makerze. Mi jednak brakuje najmocniej fearowej Eternii – ten projekt z 2009 roku budzi nostalgię mimo swoich niedopracowań oraz widocznego przerostu formy nad ówczesnymi umiejętnościami autora. Do tego ucieczka bohaterów (również w deszczu – to jakiś kanon gier Feara!) na zawsze zapadła mi w pamięci jako klimat, który chciałabym sama osiągać w swoich projektach – angażujący odbiorcę w historię od samego początku.
Jak najbardziej podpisuję się pod wypowiedziami przedmówców, Ostatnia Łza to zdecydowanie jedno z lepszych dem w jakie grałem, od dawna liczyłem na dalszy rozwój tego projektu
Mam nadzieję, że się doliczę 😛
Jeden z najładniejszych polskich projektów, też chętnie ograłbym coś pełniejszego, dla mnie najlepszy projekt Feara, wspomniana przez Puńkę Eternia jakoś mnie nie porywała (no i styl grafik zupełnie mi się nie podobał, co miało pewnie duży wpływ. W sumie musiałbym sobie obie te produkcje powtórzyć, bo np z fabuły mało co pamiętam, chyba nie było jej po prostu za dużo, ale klimat Ostatniej Łzy jak najbardziej – jest solidny.
No i zwykle, ja akurat jestem sceptyczny co do maniaca, niby upraszcza, ale też przy okazji stawia próg wyżej, można się w tym zakopać i tyle z gier. Do tego sam osobiście tego najnowszego nie lubię, ale o tym już pewnie wszyscy wiedzą… XD