Jeśli nie znasz obcych, nie znasz nikogo. Tym cytatem najprościej jest podsumować treść Flesh, Blood and Concrete. Jest to z pewnością dzieło wpasowujące się w stary jak świat nurt psychologicznych horrorów powstałych w RPG Makerze. Chyba wszyscy wiedzą o co chodzi, prawda? No więc jest to taka mała perełka, która wielu chwyci za serce i jednocześnie wprowadzi dziwny, nieokreślony niepokój, szepcząc im do ucha o swoim szaleństwie. Na zachętę wspomnę też, że gra zajmuje około godziny i jest to długość w sam raz. Nie za dużo, nie za mało, akurat żeby się nacieszyć.
We Flesh, Blood and Concrete z pewnością powinniśmy zagrać, jeżeli lubimy chłonąć ciepłą, domową atmosferę, bo jest jej tu mnóstwo. Jest tu też równie dużo brudnej i smutnej wschodnioeuropejskiej zimy. Wylewa się ona z ekranu na każdym kroku i chowa się za kaloryferami w mieszkaniach komunistycznego bloku, który będziemy zwiedzać. Autorka wyraźnie ma ogromny sentyment do brutalistycznej architektury drugiej połowy XX wieku i doskonale potrafi zobrazować odczucia, jakie budzi życie w takim środowisku. Jej dzieło nadaje formę emocjom, które byłyby bardzo trudne do przekazania samymi tylko słowami. Zacznijmy więc od oprawy gry, bo to jej doświadczamy pierwszej i już na samym początku jest po prostu cudnie. To ciepło rodzinnego domu, kolory, bałagan codziennego życia. Ale też ciemna klatka schodowa i błotnistość śniegu na zewnątrz. Tyle małych detali, tyle dodatkowych zabiegów graficznych, które łączą wszystko ze sobą. A potem zwracamy uwagę na różne dźwięki tła. W zasadzie, to jest całkiem cicho, nawet pomimo lecącej w tle muzyki. Tak jakoś głucho, nieswojo, ale jednocześnie całkiem na miejscu. Efekty dźwiękowe są tutaj na duży plus, doskonale wpasowują się w klimat otoczenia, są starannie dobrane. Tak więc gra prezentuje się przepięknie.
Jest to gra przygodowa, chociaż trochę ciężko nazwać mi ją grą. Jest tak z tego powodu, że mechanika jest tutaj naprawdę szczątkowa. Chodzimy, oglądamy ładnie zbudowane pomieszczenia, czytamy dialogi, generalnie eksplorujemy i chłoniemy klimat. Jest ona jednak niesamowicie liniowa, nawet jak na grę liniową, bo chociaż zbieramy mnóstwo przedmiotów, to nie mają one żadnego zastosowania. Właściwie, to mogłyby się po prostu wyświetlać komunikaty z ich opisem, a przedmioty nie musiałyby trafiać nawet do naszego ekwipunku. Ale budują one oczywiście klimat. Możemy dzięki temu też w dowolnym momencie otworzyć ekwipunek i przeczytać o spleśniałym kawałku chleba czy słoiku wypełnionym benzyną, więc jest to pewien system budowania świata, chociaż bardzo podstawowy. Mamy też kilka bardziej interaktywnych znajdziek. Nie ma tu systemu walki, ani z kim walczyć, co jest na plus, bo wyjątkowo przyjemna eksploracja nie jest przerywana monotonnymi starciami w trochę nieaktualnym już systemie walki typowym dla RPG Makera. Gra się więc przyjemnie, chociaż pokusiłbym się o określenie tego tytułu raczej interaktywnym doświadczeniem wizualno-literackim, niż grą komputerową.
A o czym to właściwie jest? Cóż, z pewnością o rozstaniu z dzieciństwem. Ale nie dlatego, że pora dorosnąć, tylko pora sobie przypomnieć, że dorosłe życie nie musi polegać na byciu smutnym. Całość gry wydaje się być formą autoterapii dla autorki, która prowadzi odbiorcę przez problemy społeczne dotykające dzieci i ich skutki w późniejszych etapach życia. Paradoksalnie, terapia odbywa się tutaj poprzez doznania mało przyjemne dla głównej bohaterki, której samochód psuje się w jakimś pustoszejącym mieście, i która zostaje zaproszona do schronienia się w ciepłym, miłym mieszkaniu w bloku przez małą dziewczynkę. Wszystko wydaje się być przyziemne i w porządku, dopóki z pozoru niewinna próba okazania pomocy nie zamienia się w koszmar podobny do majaków w gorączce. Ale może właśnie o to chodzi, o pewnego rodzaju konwersację z odbiorcą, o rozmowę o swoich wewnętrznych problemach. W grze zagłębiamy się coraz głębiej w dziwny, żyjący własnym życiem budynek, zupełnie jak mały robaczek wchodzący w pajęczynę lub paszczę bestii. Komunistyczny blok podsuwa bohaterce skojarzenia z dzieciństwem, a ona krzywi się i marszczy, wietrząc wszędzie podstęp, ale też nie mając już chęci by się opierać. Wszystko to odbywa się przez pięknie napisane, poetyckie dialogi pomiędzy protagonistką, a tą małą dziewczynką oraz poprzez wewnętrzne monologi i narrację. Chętnie postawiłbym tę grę w księgarni na półce z literaturą piękną, gdyby nie była jednocześnie horrorem. Bo trzeba zaznaczyć, że jest tu sporo typowych dla makerówek angstu i gore.
Podsumowując, jest to bardzo przyjemne doświadczenie dla fanów prostych gier z RPG Makera, którzy doceniają piękno literackie i wizualne, a przy tym niekoniecznie wymagają złożonej mechaniki. Jest to pozycja przystępna, bo niedługa i warta sprawdzenia. Ja się nie zawiodłem. Dodam też, że na stronie internetowej autorki można znaleźć ilustracje oraz kilka krótkich opowiadań związanych z grą. Spokojnie mogę ten tytuł polecić.
Versus
Autor gry: Io
Wersja RM: MV
Gatunek: Horror
Status: Pełna wersja
Rok wydania: 2021
Download: Itch.io
„Jeśli nie znasz obcych, nie znasz nikogo” cytat sztos 🙂 Jesteś autorem Versus ?
Nie, to z tej właśnie gry! Było tam parę takich. Gorąco polecam.
W komentarzu podbiję to, co Versus nie wspomniał, a niektórym bardzo na tym zależy – gra ma tłumaczenie na polski, dostępne na itch-io!
Gra Io to jedno z moich ulubionych perełek przeszukania tagu makerowego na tej platformie. Jej styl łączy elementy tak bliskie nam, zaczerpnięte z sowieckiego socjalizmu, i wyraźnej inspiracji azjatycką kulturą. Dla samych walorów wizualnych chodzenie sprawia przyjemność, a prowadzenie historii w formie walking simulator w ogóle mi nie wadzi.
Nie zgodzę się przy tym, że to typowa dawka gore dla RPG Makera. Osobiście jestem zachwycona tym, jak osobie autorskiej poszło rysowanie flaków, mięsa i nadania grze pewnego uncanny uczucia, gdy obserwujesz tak dobrze oddane wnętrzności.
Mam też nadzieję, że to nie będzie ostatnia próba Io do Makera. Na ten moment od 2021 nic nowego nie zapowiadała, ale po cichu liczę, że pójdzie drogą studia INVESTIGRAVE – ciekawi mnie, jak odnajdzie się w innych gatunkach niż kinetic novel.