Jak bardzo rozbudowaną grę można stworzyć w RPG Makerze? Jak widać, bardzo! Welcome to Elderfield zapewne najłatwiej porównać do Stardew Valley lub Graveyard Keeper. Niemniej Welcome to Elderfield jest grą w lovecraftiańskim klimacie, która zawiera kilka bardzo dobrze rozbudowanych mechanik i skutecznie uciera nosa wszystkim, którzy kiedykolwiek mogli powiedzieć, że RPG Maker nadaje się tylko i wyłącznie dla dzieci.
Co było pierwsze – miasto, czy ludzie? Akcja rozgrywa się na oko w latach dziewięćdziesiątych lub wczesnych dwutysięcznych, w zapyziałym miasteczku w środku lasu. W każdym zakamarku czają się tutaj paskudne mutanty, a w piwnicy co drugiego domu można znaleźć ołtarz wzniesiony ku czci któregoś z mrocznych bóstw. Mgła, chłodny deszcz, atmosfera jest tu tak gęsta, że można ją kroić nożem. Mimo to narracja zachowuje frywolny i komediowy charakter, wykorzystując groteskę w bardzo zgrabny sposób. O fabule ciężko jest powiedzieć dużo, ponieważ, w stylu tożsamym dla sandboxów, składa się ona raczej z samej rozgrywki gracza. Mamy tutaj kilka interesujących postaci, z którymi możemy rozwijać relacje, jednak ten aspekt jest nierozbudowany, przez co osobiście odczuwałem niedosyt. Te postaci są fajne, ale nie można ich dobrze poznać z winy dosyć oszczędnych dialogów. Budowanie świata jest tutaj niezłe, odbywa się przez interakcje z NPC, oglądanie wiadomości w telewizji oraz wykonywanie zadań. Świat przedstawiony ma swoje wyjątkowe elementy i nie jest przesadnie banalny. Spotkamy się tu również z rzadko stosowanym w tych większych grach z RPG Makera tworzeniem własnej postaci. Ciężko powiedzieć, czy jest to na plus, bo może i mamy unikalną, spersonalizowaną postać, ale sprawia to, że nie posiada ona żadnych kwestii w dialogach, a z niemym bohaterem ciężko się utożsamiać i nie jest on tak interesujący dla odbiorcy. Słowem, jest fajnie, ale mogło być lepiej.
W kwestii gameplay’u są tutaj mechaniki zdecydowanie zbyt zaawansowane, żeby tworzyć je w RPG Makerze, a jednocześnie nie czuć w ogóle ograniczeń wynikających z programu. No, może trochę, ale tylko jeśli chodzi o nieliczne problemy wynikające z ruchu po kafelkach mapy. Obszar gry składa się z miasta i wielu znajdujących się w nim budynków, a także niemałych podziemi. Kiedy przytrzymamy klawisz SHIFT, nasza postać wskakuje na rower i porusza się szybciej. Bardzo fajnie zostało to przedstawione. Gameplay loop opiera się o eksplorację, zbieranie questów, wykonywanie ich, zbieranie zasobów, a przede wszystkim o zajmowanie się farmą na skraju miasta, na której jesteśmy jako gracz zatrudnieni do pracy. Na farmie możemy kupować zasoby, sadzić rośliny, podlewać je, stawiać nowe stacje do craftingu i różne sprzęty pozwalające nam zautomatyzować pracę. Potem dochodzą nowe rozgałęzienia technologiczne i możliwości, sprytnie przeplatane wszechobecnym w grze okultyzmem. Na to wszystko musimy jednak oczywiście zebrać materiały. I tu zaczynają się schody, a wręcz problem, bo jest ich potrzebne całkiem sporo, a na początku gry zbiera się je naprawdę mozolnie i generalnie rzecz biorąc ciężko się doczekać tej „docelowej” części rozgrywki. Jedna sprawa to fakt, że zasobów potrzeba po prostu dużo, a druga, to że część z nich jest w lokacjach, do których dostęp blokują nam przeciwnicy, a podczas samego wydobywania surowców może ich nam wyskoczyć z kąta jeszcze więcej. Jako wielki przeciwnik grindu w grach postrzegam to jako duży minus i rzecz psującą zabawę. Ale wracając do pozytywów, to jest tu też całkiem zgrabny rozwój postaci, którym jesteśmy nagradzani przez eksplorację oraz standardowy system craftowania lepszego sprzętu (który jest oczywiście obarczony sporą ilością grindu, no kto by pomyślał?). Dobrze wypada też możliwość personalizowania naszej przestrzeni roboczej przez przestawianie obecnych w nich mebli, a także dostawiania nowych. Jest to rozbudowany system i bardzo umila przebywanie w tych miejscach. Istotny jest również system gotowania, dzięki któremu możemy sobie przygotować wspomagacze do walki z potworami w ściekach, krzakach czy w centrum handlowym. Jest tu sporo przeróżnych drobnych mechanik, które są świetne, ale tak jak w przypadku fabuły, mogło być trochę lepiej. I wynika to tylko i wyłącznie z nie najlepszych decyzji twórcy gry.
Co do oprawy audiowizualnej, to jest naprawdę dobrze. Przede wszystkim kiedy włącza się grę, to w pierwszej kolejności zastanawia się, czy to na pewno RPG Maker. Interfejs jest zaawansowany i miły dla oka, chociaż menu mogłoby być trochę bardziej logiczne. Bardzo dopracowane są z kolei interfejsy craftowania. Mapy i postaci pochodzą z serii POP!, jednak jest tutaj dużo autorskich grafik. Bardzo dobrze dopasowane są portrety dialogowe postaci. Ogólnie klimat wylewa się z ekranu i nie ma tu na co narzekać. Może poza niespójnościami w rozdzielczości grafik, ale te nie są zbyt rażące. Udało się je twórcy całkiem dobrze uspójnić. Całościowo estetyka doskonale mówi nam w jakich czasach dzieje się akcja, jak wygląda świat przedstawiony i czego możemy oczekiwać. Wszystko jest tutaj nieźle przemyślane, wpada w oko i doskonale buduje atmosferę. Już kilka zrzutów ekranu wystarczy do przekonania kogoś, aby włączył grę.
Słowem podsumowania, Welcome to Elderfield to rozbudowane survival RPG z elementami sandboxu, które ma spory potencjał, ale nie jest wolne od wad utrudniających czerpanie przyjemności z gry. Nie mniej trzeba mieć na uwadze, że tytuł wciąż jest w wersji alfa i bardzo dużo może się zmienić. Gdybym miał to demo opisać w kilku słowach, to powiedziałbym, że na torcie zabrakło wisienki.
Versus
Autor gry: Chris Cote
Wersja RM: MZ
Gatunek: RPG, Symulacja
Status: Alpha
Rok wydania: 2025
Download: Itch.io
Zastanawiam się czy nie pograć w Graveyard Keeper, Stardew Valley raczej ominę i pytanie czy lepiej zagrać w Ederfield czy GK, żeby zapoznać się z tym gatunkiem gier?
Graveyard Keeper. Bardzo lubię tę grę za nienajgorszy balans grind-zabawa, fajne mechaniki, klimat, humor i tak dalej. Jest dopracowana i bardzo spoko. Dużo tam jest naprawdę kreatywnych mechanik.
A tutaj… No cóż, jest to alpha i osobiście nie jestem fanem wszystkich decyzji twórcy. Torcik, ale nie ma jeszcze. Lepiej dać Elderfield jeszcze dorosnąć i poświęcić uwagę grze, która być może jest już nawet małym klasykiem. Ale obczaić Elderfield zawsze można, alpha jest darmowa.
Jako fan tego typu gier się nie zgodzę – od GR się totalnie odbiłem, ponieważ ilość nieustannego grindu nie pozwoliła mi się nawet wczuć dobrze w klimat gry. Zwłaszcza niszczenie się narzędzi mnie dobijało.
Może brakuje mi porównania, bo to jedyna gra poza Elderfield z tego gatunku, w którą grałem. Co innego polecisz?
Stardew Valley i Forager – w te gralem najwiecej
Stardew Valley – uwielbiam. Sielankowa, nostalgiczna, pięknie pixelowa, relaksująca ścieżka muzyczna i dźwiękowa. Spędziłem nad nią naprawdę wiele godzin. Graveyard Keeper? Podobał mi się, ale wydawał mi się znacznie trudniejszy, przez co szybko się zniechęciłem (jednak w pewnym wieku od gier oczekuje się wyłącznie odstresowania 😛 ) Mam wrażenie, że Welcome to Elderfield bliżej do właśnie opiekuna cmentarzyska niż wiejskiej sielanki. Niemniej jednak szacunek do autora za tak rozbudowane mechaniki w grze na RPG Maker.
Ciężko mi powiedzieć, bo nie grałem w SV. W Graveyard Keeper też mnie ostatecznie trochę zmęczył grind, ale nie było aż tak źle. Tutaj narazie jest masakra.
Sugerując się atmosferą graficzną przypomina mi się drugi etap z mojej ukochanej psychicznej przygodówki Sanitarium z miejscem męki dzieci i tajemniczą zarazą. Jestem zainteresowany tą grą absolutnie ponieważ horror to mój ulubiony gatunek gdzieś obok wybranych J(RPG).
Co ja o tym myślę. Jak zwykle coś myślę:
https://legalimo.blogspot.com/2025/06/gupotki-jakimi-tworcy-gier-z-programu.html