Niepewność jest chyba największą zaletą horrorów, ale także fikcji w ogóle. Przewidywalne opowieści nie cieszą odbiorcy – najlepiej, gdy będzie on zadawał sobie pytania – „co dalej?”. It Moves realizuje to w szczególny sposób, bowiem jest grą opartą na opowiadaniu Michaela Whitehouse – Bedtime.
Jej fabuła skupia się na opowiedzeniu krótkiej, zwartej historii o małym chłopcu, który zmuszony spać w nowej, oddzielnej od rodziców sypialni, zaczyna śnić koszmary, które powoli przeplatają się z rzeczywistością. Napięcie i tajemnica są zakreślane w istnym książkowym stylu, w istocie korzystając bardziej z tekstu i narracji, by opisywać wydarzenia. Nie mamy tu jednak do czynienia z visual novel, ale raczej dość interaktywną opowieścią, bowiem sny przechodzimy sami i czasem rozwiążemy w nich prostą grę z przełącznikami.
Największą zaletą gry, oprócz historii, jest spektakl wizualny, bowiem produkcja zawiera wiele świetnych lokacji, z których te na obrazkach są najskromniejszymi. Grafiki są dobierane z wielu różnych źródeł, ale wszystkie są dość obskurne, świetna jest też gra światłem. Gra nawet prosi o dopasowanie poziomu monitora przed rozpoczęciem, co uczyniłem, choć momentami potrafi być aż za ciemno. Używanie różnych teł w lokacjach, i obrazków w pewnych momentach można uznać za naprawdę artystyczne. Przypominały mi one styl Kelvena. Z nich bierze się również horror – nieco jumpscarowy, ale raczej umiarkowany. Parę miejsc, a szczególnie jeden moment z czymś w rodzaju płodów jest jednak naprawdę obrzydliwy. Jeśli ktoś wzdryga się przed horrorem biologicznym, to grę można sobie odpuścić.
Cała produkcja trwa około godziny i jest zupełnie liniowa. Problemem jest jednak brak gameplayu z prawdziwego zdarzenia, przez co piękne środowiska tracą. Fabuła jest całkiem satysfakcjonująca i dla niej – dla interaktywnego opowiadania – warto ten tytuł ograć.
Kryzz333
Autor gry: SnowOwl
Wersja RM: VX Ace
Gatunek: Horror
Status: Pełna wersja
Rok wydania: 2014
Download: RMN
Bardzo mnie oczarowała ta miniaturka, projekt wygląda jak love letter do internetowego horroru, bazowany na creepypaście, wykorzystuję grafiki z takich ukochanych tytułów jak Silent Hill chociażby, próbuje nam zaserwować psychologiczny horror ale nie stroni od dominujących wtedy, niemalże „tanich”, jumpscare’ów… jeśli ktoś ma wolny wieczór to polecam serdecznie, zajmuje chwilkę, no i kto nie lubi zastanawiać się i rozpamiętywać, jaki był jego najdotkliwszy koszmar? :’3
Zapomniałem już szczegóły z tej gry, ale pamiętam, że serio była straszna i to nie przez jumpscary. Żaden horror nie wyprowadził mnie tak z równowagi. Aż chyba sobie pogram jeszcze raz.
Ja też mam teraz chęci; ale ciekawa zależność, bo faktycznie jak już sobie przypomniałem o tym tytule po recenzji to *wow* bardzo dobre wspomnienia z niej mam, wysoko do tej pory oceniam a jednocześnie to m gra, która bardzo łatwo z głowy wypada. :’O