Wywiad z Yoroiookami

Przyznaję, wiedziałem, że powrót nie będzie łatwy. Ekscytujący, ale niełatwy. No ale najciekawsze rozmowy są często właśnie z tymi, którzy wolą nie rozmawiać, prawda? Początek dyskusji z Yoro wykorzystałem na przypomnienie sobie i wam z czym to się je, czego możecie się spodziewać, i dlaczego uważam wywiady za najbardziej wewnętrzny, rozrywkowy rodzaj materiału jaki można przygotować. Coś jak scenówka w scenówce, niuans w trzeciej komendzie drugiej zakładki okna zdarzeń, premiera Henio Revolution w 2003 roku. Przynajmniej w teorii, nikogo, poza najbardziej zaangażowanymi w społeczności użytkownikami RM, takie rzeczy nie powinny interesować. To dla was.

Jazzwhisky: Dzień dobry, jest taka sprawa. Zrobię wywiad z Kleo, ale potem chcę z Tobą [ostatecznie prawie cała rozmowa odbyła się przed publikacją odcinka pierwszego]. I w obu będę zadawał niewygodne pytania.

Yoroiookami: Czemu?

Jazzwhisky: Co czemu?!

Yoroiookami: Czemu wywiad i czemu niewygodne pytania.

Jazzwhisky: No wywiady z wami, bo myślę, że będą interesujące. A niewygodne pytania, bo wywiad, a nie jakaś rozmówka. Ludzi ciekawią odpowiedzi na pytania, których sami nie są gotowi zadać, rzeczy, o które zapytać to wstyd, rzeczy, których ktoś nie chce ujawnić. Wszyscy już wiedzą, że zrobiłeś kilka dobrych gier.

Yoroiookami: Ale ja nie lubię wywiadów, jeden już miałem.

Jazzwhisky: I jak było?

Yoroiookami: Nieprzyjemnie. Nie lubię wywiadów. Nawet nie wiem kto je czyta. To trochę jakbyś chciał, żebym przerzucal gnój. Zrobię to, ale nie będzie fajnie.

Jazzwhisky: To miejmy to za sobą.

Yoroiookami: Ludzie się nie obrażą, jak otrzymają nieścisłe, żartobliwe odpowiedzi?

Jazzwhisky: Ludzie? Ja się obrażę.

Yoroiookami: Mogę spróbować, ale nie widzę w tym niczego… dobrego.

Jazzwhisky: Jak to? Na pewno ktoś, kto będzie to czytał, będzie miał rozrywkę. Zwłaszcza jak ma być to dla ciebie nieprzyjemne.

Yoroiookami: No dobrze, zadawaj.

Jazzwhisky: Skądinąd wiem, że niespecjalnie chcesz dzielić się swoim wiekiem. To dlatego, że jesteś aż tak stary?

Yoroiookami: Nie, po prostu nie czuję się komfortowo ujawniając cokolwiek w internecie, gdzie masz osoby jak np. [ocenzurowano]. Pomimo pogłosek że jestem 13-letnią dziewczynką, tak naprawdę jestem 26-letnim mężczyzną, zachowującym się jak 13-letnia dziewczynka.

Jazzwhisky: Ok, to chyba najtrudniejsze mamy już za sobą. A tak już całkiem poważnie – staram się być ostrożny w słowach, ale jesteś chyba najbardziej niepozornym tytanem pracy, jakiego nosiła nasza scenowa ziemia. To działa tak wszędzie, czy sprawdza się tylko w przypadku RM?

Yoroiookami: Rozumiem że odnosisz się do moich Kejbli i do tego, że wiele osób nie uważa ich za pełnoprawne gry?

Jazzwhisky: Odnoszę się do tego, że to przede wszystkim całkiem spore produkcje, na dodatek bardzo dopracowane, ale chyba rzeczywiście, najpierw jesteś kojarzony z czymś innym.

Yoroiookami: Rozumiem skąd takie uprzedzenia co do moich cukierkowych produkcji, ale każdy kto faktycznie w nie zagrał na pewno się przekonał, że wkładam w nie serce. Może oprócz garstki osób, które wyłączyły grę po usłyszeniu kawałka z Mario Bros.

Jazzwhisky: To drażniące, te okazjonalnie pogardliwe opinie niektórych, o grach zbudowanych na realiach scenowych?

Yoroiookami: Może i nieco drażniące, szczególnie jeżeli odnoszą się do wszystkich scenówek. Choćby Amello Morello & Mr. Slime jest scenówką, która jest także wspaniałą grą samą w sobie. Jeżeli ktoś twierdzi, że jest inaczej, to ciężko wziąć taką osobę na poważnie.

Jazzwhisky: Może i ciężko, ale czy jednak takie głosy nie wpływają jakoś na ciebie?

Yoroiookami: Na mnie akurat nie, ale to chyba przez to, że wiem ile pracy włożyłem we własne gry. W szczególności mam tu na myśli moje ostatnie projekty – Kable III i Kable V. Nie są pod żadnym pozorem idealne, ale są solidnie wykonane. Kable V tworzyłem prawie dwa lata, testowałem je wielokrotnie, razem z utalentowanymi (do psucia) testerami. Gra jest długa, ma wiele alternatywnych ścieżek i niewiele błędów. Nikt mi nie wmówi, że nie jest to prawdziwa gra, tylko dlatego że ma ograniczoną publikę czy głupie żarciki.

Jazzwhisky: Niemniej, masz poczucie, że jest tych głosów dużo, za dużo?

Yoroiookami: Tak myślę, ale obstawiam też, że liczba niedowiarków i tak bardzo spadła przez ostatnie lata. Na pewno nie jest gorzej niż było, gdy zaczynałem.

Jazzwhisky: No właśnie, bo z drugiej strony, czy to nie jest tak, że nie ma powodu do jakiegokolwiek niepokoju, ponieważ takie opinie w kółko powtarzają te same trzy osoby?

Yoroiookami: Dokładnie! A jeżeli ktoś bardzo chce zrobić scenówkę, to żadne marudzące bakłażany go nie zniechęcą. Takie przynajmniej mam zdanie.

Jazzwhisky: Ok, to kończę wątek, bo ta kwestia żarcików interesuje mnie nawet bardziej. Ile humoru w serii Kable to efekt radosnej improwizacji i rzucania się w wir twórczej akcji, a ile to po prostu praca i dobrze napisany żart, zmierzony i wyważony, jak w niezłej komedii?

Yoroiookami: Może to trochę rozczarowujące dla moich wielu, wielu, wielu, wielu fanów, ale najczęściej jest to po prostu przypadek. Do głowy wpada mi pomysł – wiem co chcę osiągnąć. A potem resztę skryptu dopisuję biorąc pod uwagę charakter (czasem zmyślony) użytkowników. Różnie wychodziło, ale jestem całkiem zadowolony z poziomu żartów w moich grach. Nawet jeżeli część z nich to odniesienia do różnych rzeczy, których sam za bardzo nie lubię. Przyznam też, że dużo łatwiej wymyśla się gagi, kiedy ma się stały kontakt z użytkownikami. Można ich wtedy lepiej poznać, a do tego czasem jakieś wydarzenie może zainspirować do dodania scenki w grze. Często zdarzało się tak, że żart pisał się sam. Mając taki duży zbiór ciekawych ludzi, ciężko nie wymyślić czegoś zabawnego.

Jazzwhisky: Mhm, ale jednocześnie zaryzykowałbym stwierdzenie, że ten humor ma bardzo autorski charakter, swoją, często dwuznaczną, specyfikę. Dobrze kombinuję?

Yoroiookami: Tak, chyba wiem co masz na myśli. Zwykle staram się nie przekraczać pewnej linii, ale bywało różnie. Czerpię pewną radość z wprawiania gracza w zakłopotanie, czy nawet żenadę. Chyba najlepszym przykładem jest fragment „Ultima Romance” z Kable III, gdzie nagrodą za eksplorację jest bardzo bolesny visual novel. Przy tworzeniu tej części gry bawiłem się jak nigdy.

Jazzwhisky: Ale takie zamiłowanie do powyższego to z twojego punktu widzenia coś codziennego, pewien ekscentryzm, czy może coś jeszcze więcej?

Yoroiookami: Sam nie wiem, może i ekscentryzm? Podejrzewam że twórcy „trudnych” gier też odczuwają jakąś satysfakcję z frustrowania gracza. Tylko, że ja wolę gracza zażenować. Lepszego porównania niestety nie mam. Po prostu wiem co wywołuje u mnie śmiech i co wprawia mnie w zakłopotanie. Bardzo lubię połączenie tych dwóch rzeczy. Scenki w grze tworzę z zaufaniem, że gracz też uzna je za zabawne.

Jazzwhisky: A tak ściśle twórczo, wewnętrzne żarty i odniesienia, na dodatek poskładane w ten sposób, oceniasz bardziej jako taki wysoki rodzaj humoru, wymagający z twojej strony szczególnej wiedzy i ogarnięcia tematu, czy może przeciwnie, rzeczywiście pewna droga na skróty?

Yoroiookami: Moim zdaniem to nie jest tak, że to wysoki rodzaj humoru, czy nie. Gdybym miał powiedzieć co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że gagi. Gagi, które mnie rozbawiły gdy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe pomysły wpływają na nasze żarty. [ten fragment Yoro kazał mi zignorować, przeczytajcie go zatem przynajmniej dwa razy]

Jazzwhisky: Mhm…

Yoroiookami: Według mnie raz na jakiś czas trafi się wewnętrzny żart który jest faktycznie zabawny i po prostu trzeba go użyć. Z tym, że jeżeli pracowałbym nad poważną grą, na pewno zrobiłbym to w dużo bardziej subtelny sposób niż dotychczas. Odniesienia są nie tyle leniwe, co proste. Nie wymagają dużego wkładu ze strony autora, ale mogą wywołać uśmiech. Dla mnie najlepszy rodzaj humoru to taki, który bardzo dobrze się starzeje. Jeżeli za dziesięć lat zrozumiem większość żartów we własnej grze, to znaczy że coś mi wyszło.

Jazzwhisky: Bardzo brakuje ci żywej Ultimy?

Yoroiookami: Ultima wbrew pozorom nie jest martwa, choć zapadła w bardzo długi sen zimowy. Nie wiem kto tak wszystkim kłamie, ale ja sobie wypraszam! Mamy bardzo duży ruch, niestety większość to goście. No i przyznam, że na samym forum pojawia się niewiele tematów. Tego mi zdecydowanie brakuje, tak. [tu Yoroiookami wstawił naprawdę dużo emotek, w tym te skomplikowane, wywracające stół]

Jazzwhisky: Nie twierdzę, że jest martwa. Chciałem tylko spytać, czy nie brakuje ci jej tak aktywnej, jak kiedyś.

Yoroiookami: Tak, mogłaby być aktywniejsza. Nie mam komu dawać ostrzeżeń.

Jazzwhisky: Jak zapatrujesz się na drugą edycję Konrad Championship? [właśnie trwa] Pierwsza ładnie wypaliła, ale… No niby nic, a jednak chyba kosztowało was to trochę nerwów.

Yoroiookami: Ogólnie to konkurs uważam za duży sukces, bo osiągnąłem to co chciałem – scena się trochę rozruszała, a wielu twórców pokazało jacy są zdolni. Było oczywiście dużo problemów, część z mojej winy, część przez nierozgarnięcie uczestników. Dla mnie to były tylko durne szczegóły, ale niektórzy wzięli je sobie bardzo do serca, z czym się liczę. W tym roku będzie zdecydowanie lepiej, chociaż nie wiem czy ktoś przebije wspaniałe gry, które ocenialiśmy ostatnio. Przede wszystkim, chcę żeby tematy były nieco bardziej różnorodne niż w zeszłym roku. Poświęcimy też więcej czasu na organizację przed rozpoczęciem głosowania.

Jazzwhisky: Ale współpraca z Suruskiem to męka, czy straszliwa męka?

Yoroiookami: Gdzie tam! To Surusek mnie zachęcił do organizacji konkursu. Jest bardzo pracowity i można się z nim normalnie dogadać. Wie kiedy postawić na swoim, a kiedy ustąpić. Ma swoje wady, ale raczej dobry z nas zespół.

Jazzwhisky: Wady?!

Yoroiookami: Ma bardzo głupkowaty uśmiech. Koszmar istny.

Jazzwhisky: Chyba potrafię sobie to wyobrazić. Twoja ulubiona polska gra stworzona w RM?

Yoroiookami: Strarznik, pisany przez „rz”. Ten pisany przez „ż” jest marną podróbką wspaniałego oryginału. A tak na poważnie – skąd takie trudne pytanie? Nie wiem, czy potrafię wybrać tylko jedną. Lost Saga, Dark Dawn, Amello Morello, Lunatera, Opowieści z Edorii, Kruk… Do wieczora mógłbym wymieniać wszystkie gry, w które mógłbym zagrać kilka razy i się nie znudzić. Do tego dochodzą też niektóre gry z zeszłego Konrad Championship, jak choćby Trzy Małe Świnki autorstwa Soula. Niestety nie udzielę satysfakcjonującej odpowiedzi na to pytanie.

Jazzwhisky: Pytam też, bo założyłem się z kimś, że nie przejdzie ci przez usta coś odwrotnego, jakaś ostra, wymierzona bezpośrednio krytyka. Ale chyba wcale nie mam ochoty tego sprawdzać. Są w ogóle jakieś polskie gry spod RM, które jednoznacznie cię odrzucają?

Yoroiookami: Jednoznacznie to raczej nie – mam dosyć duży dystans do tego co autor życzy sobie włożyć do własnej gry. Bardziej bolą mnie projekty niedopracowane, niż takie które mają popaprane treści. Jeżeli miałbym wskazać na grę, w którą nie chciałbym nigdy znowu grać, to byłaby to jedna z moich wczesnych gier. Krytyka wymierzona w samego siebie też się liczy, nie?

Jazzwhisky: Nie jestem pewien. Ale ok, zbliżamy się do końca. Kable VI. Tak czy nie?

Yoroiookami: Hahahahahahahahahahahahahahahahaha… Oby nie…

Jazzwhisky: Zaglądasz czasem na RMtekę?

Yoroiookami: Sam z siebie nie wpisuję adresu, ale kiedy widzę linka, to klikam od razu. Myślę że z czasem będę zaglądał częściej, ostatnio mam po prostu dużo na głowie. Choć w zasadzie jest tylko garść stron na które zaglądam regularnie.

Jazzwhisky: I masz już o niej jakieś zdanie?

Yoroiookami: Tak, ale na razie zwięzłe – podoba mi się wystrój strony i to jak często pojawiają się artykuły. Nie czytam zbyt wielu wywiadów, ale recenzje gier są super. Według mnie mogłyby być nawet dłuższe.

Jazzwhisky: Ostatni wątek. Trzymasz przy łóżku jakieś pluszaki?

Yoroiookami: Przy łóżku nie trzymam żadnych pluszaków już od bardzo długiego czasu, przynajmniej dwóch lat. Dakimakura [podłużna poduszka do przytulania z motywem anime, często hentai] się chyba nie liczy, prawda?

Jazzwhisky: Jak to Dakimakura się nie liczy?

Yoroiookami: Wydrukuję sobie taką z twoim avatarem, to dopiero ci pokażę.

Jazzwhisky: Dobra, dobra, nie trzeba! Super, dziękuję bardzo za rozmowę.

Tak jak możecie sobie wyobrazić, to była rozmowa utrzymana w niezwykle poważnym tonie. W toku jej redagowania nie zniknął nawet jeden tysiąc emotek. Dlatego dla odmiany, w następnym odcinku – Dragon Kamillo.

Rozmawiał Jazzwhisky

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.