Obrońcy Kamienia cz. 1

Część z czytelników kojarzy pewnie youtubera Mietczyńskiego i jego program Masochista, w którym autor recenzuje najgorsze polskie filmy, nie ukrywając przy tym, że czerpie z ich oglądania specyficzny rodzaj satysfakcji. Ostatnio dotarło do mnie, że dokładnie tak samo czuję się grając w polskie gry nazywane roboczo „pierwszymi projektami”, które posiadają taką masę błędów i niedoróbek, że stają się w pewien wyjątkowy sposób rozkoszne. Jedną z takich właśnie produkcji są wydani w 2013 Obrońcy Kamienia cz. 1 autorstwa Cydyna.

Pędząca na złamanie karku fabuła rozpoczyna się od wielkiej wojny Światła z Ciemnością. Po intrze poznajemy naszego bohatera, który jest zwyczajnym chłopakiem z małej wioski wplątanym nie ze swojej winy we wspomniany konflikt. Nawiązując w dziwny sposób relacje z czymś na kształt ruchu oporu, nasz heros będzie podróżował między miastami dostarczając wiadomości i generalnie zajmując sobie czas. Sztampowa historia niczym nie różni się od wielu podobnych, może poza tym, że dialogi są tu jeszcze bardziej naiwne, motywacje bohaterów jeszcze mniej wiarygodne, a wszystko udekorowano masą błędów języków, w tym notorycznym zapominaniem o znakach interpunkcyjnych.

Jak na swój zapewne pierwszy projekt, autor całkiem mocno rozbudował mechanikę. Gra oferuje nam samouczek (radośnie niedopracowany), książę z kodami do gry (nie znalazłem póki co żadnego), dziennik zadań w formie przedmiotów znajdujących się w naszym plecaku, specyficzny system ulepszania broni oraz powiązany z nim autorski system walki, którego zasad do dnia dzisiejszego nie udało mi się rozpracować. W grze występuje bowiem pojedynek automatyczny, który wynik zależy od posiadanego przez nas sprzętu – ten deklarujemy natomiast na początku każdej walki. Jakby tego było mało, Cydyn zaserwował nam jeszcze system reputacji, od której uzależnione jest to, gdzie możemy wejść i co zrobić. Mimo oczywistych niedoskonałości każdego z powyższych rozwiązań, należy pochwalić autora za pomysłowość i trud, jaki włożył w swoją grę.

Oprawa audiowizualna, co pewnie nietrudno zgadnąć, stoi na raczej niskim poziomie. Znów należy na plus zaliczyć to, że autor generalnie nie miesza stylów i pozostaje przy RTP, co przecież nie jest oczywistością przy tego typu produkcjach. Choć konstrukcja map kuleje (pojawia się wiele błędów, nawet takich z perspektywą), bardzo podoba mi się różnorodność miejsc składających się na zaprezentowany świat. Bez żadnej ironii mogę stwierdzić, że gdyby autor pozostał przy programie i uczciwie na nim pracował, dziś pewnie byłby twórcą porządnego polskiego jRPG-a.

Obrońcy Kamienia ostatecznie uświadomili mi, że ja po prostu uwielbiam klimat starych gier wykonanych w RM, który był odtwarzany przez początkujących twórców także podczas ostatniej dekady. Wszelkie niedoróbki, niekonsekwencje i zwyczajna naiwność to za mało, bym nie docenił buzującej pasji, z jaką zupełni amatorzy podchodzili do tworzenia takich projektów. Szczerze polecam wszystkim tym, którzy szukają odmóżdżającej opowiastki na 20 minut.

Michał „Michu” Wysocki

Autor gry: Cydyn
Wersja RM: 2003
Gatunek: RPG
Status: Demo
Rok wydania: 2013
Download: Gdrive

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.