Huey the Kid

Od początku do połowy lat dwutysięcznych Gaming World było moim miejscem numer jeden, jeśli chodzi o rzeczy związane z RPG Makerem. Po prostu pojawiało się w Google za każdym razem, gdy szukałem zasobów lub gier. W pewnym momencie strona zawiesiła działalność. Coaster Craft Gold było na stałe na pierwszej stronie. Ale mojego nastoletniego ja to nie obchodziło, portal nadal działał i nadal mogłem przeglądać wiele stron przekopując się przez jego zawartość, nawet jeśli nie zamierzano publikować już nic nowego. Ponieważ wiele gier z RM zostało przeniesionych/ponownie opublikowanych przez GW, nadszedł czas, aby nadrobić zaległości, które przegapiłem. Jedną z tych produkcji, które losowo zapamiętałem z tego czasu, był Huey the Kid.

To jedna z tych rmowych gier, gdzie trudno określić, czy jest humorystyczna, czy wręcz przeciwnie. Wcielamy się w rolę edytowanego sprite’a dzieciaka z RTP, a fabuła zamiast skupić się na „ratowaniu świata”, opowiada o skromnej, raczej przypadkowej przygodzie. Dzieciak odważył się przetestować tratwę, ale po szalonej minigrze zdajemy sobie sprawę, że zboczyliśmy z kursu i jesteśmy z dala od domu. Prowadzi to do przygód polegających na zabijaniu potworów i byciu ignorowanym przez dorosłych. Atmosfera nawiązuje nieco do serialu animowanego Pełzaki, ale nie sprawia, że przywiązujemy się specjalnie do bohatera. Wielu NPC-ów ma czasami dziwne, zabawne rzeczy do powiedzenia. Całość fabuły zmierza do ustalenia, skąd pochodzi nasz chłopak (rozwiązanie uwzględnia nie tylko ludzi). Nasz kot ma na imię Teddy Boy.

To pierwszy projekt z RM2k3 jaki pamiętam, który używał Battle Animations zamiast Battle Charsetów. Te ostatnie były zestawami trzech klatek zaprojektowanymi tak, by ułatwić graficzne zmiany broni, ale istniała także mniej znana opcja użycia animacji walki (które są wykorzystywane do animowania zaklęć, mają o wiele więcej klatek i kontroli nad ich ruchem). Huey używa również młotka, który nie był bronią wybieraną często przez bohaterów RM. Gra zawiera masę dodatkowych animacji, takich jak pochylanie głowy czy trzymanie w rękach elementów puzzli. Autor przyłożył także dużą uwagę do mappingu bazującego na klifach, gdzie wysokość ścian skalnych ma spore znaczenie. Tego typu szczegóły wprawiają w zakłopotanie autorów twierdzeń w stylu „Ludzie używający RTP są leniwi”.

Huey the Kid nie zebrał najlepszych recenzji. Według wielu standardów jest grą dość przeciętną. Zagadki są dłuższe niż powinny, walki tak naprawdę nie wymagają wiele, były też lepsze gry na RM z udziałem dzieci. Dlaczego więc zapamiętałem tę grę? Dlaczego wybrałem ją do recenzji? Nie wiem. Nie wszystko musi mieć szalone znaczenie, media nie zawsze muszą wytrzymywać próbę czasu. W tej grze najbardziej liczy się dla mnie prosty kontekst – kiedy i gdzie w nią grałem. Chciałbym myśleć, że kiedy strona główna GW zamarła, upływ czasu naprawdę się zatrzymał.

RPG Maker Historia

Autor gry: Taylor`y`Josh
Wersja RM: 2003
Gatunek: RPG
Status: Pełna wersja
Rok wydania: 2003
Download: Mediafire

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu RPG Maker Historia. Tłumaczenie: Michał „Michu” Wysocki.

3 thoughts on “Huey the Kid

  1. gaming world. tam byłem często. najlepsze gry tam powstawały w rmiku. rm2k library a nawet rm2k streetfighter, ale przede wszystkim poza prostymi zabawami rmem – swietne gry fabularne z pasji

  2. Ehhh lata 2000 i ta magia stron o RPG Makerze… Łezka w oku. Dobrze przeczytać artykuł, w którym ktoś też z nostalgią wspomina tamte czasy 🙂

  3. Zdecydowanie muszę pograć w tę grę. Czuć w niej to coś – czyli respekt do rma takim jakim jest, a to zwykle daje nie lada naturalność w gierkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.