Galactic Saga: New Dimension

Jest rok 3998. Galaktyka jest podzielona między dwa supermocarstwa: Imperium Ziemskie i Sojusz Międzyplanetarny. Reszta galaktyki to tak zwana wolna strefa, gdzie jedynym prawem jest chaos. Imperium i Sojusz są w stanie wojny, konflikt rozpoczął się, gdy część ziemskich kolonii zawarła pakt z obcymi rasami i zbuntowała się przeciw Imperium. Od 200 lat żadna ze stron nie może uzyskać przewagi…

Takim tekstem rozpoczyna się gra. Służy on jednak tylko jako wypełniacz, akcja gry – a w każdym razie dema – dzieje się bowiem w owej „wolnej strefie”. Główni bohaterowie to Flash, wolny strzelec i posiadacz kiepskiego statku, którym lubi sobie postrzelać, oraz MARK-9, jego robot, który służy głównie pomocą w walce z wrogami na powierzchni planet (w demie są trzy) i kąśliwymi (przynajmniej w jego elektronicznym mniemaniu) komentarzami. Graczom przedstawia ich bardzo fajnie zrobione intro (te thrustery!), w którym bohaterowie przylatują na planetę Aiur.

Niestety już tam rzucają się w oczy błędy w ustawieniu chipsetów. Na samej planecie Aiur można chodzić praktycznie po wszystkim, da się też w ten sposób ominąć zdarzenia popychające akcję do przodu – przyznam, że przez to za bardzo nie wiedziałem, co tam zrobić. Na innych planetach też pojawiają się błędy, jak chodzenie po ścianach, choć żadne nie uniemożliwiają dalszej gry. Niektóre nawet ją ułatwiają, pozwalając chociażby na szybką ucieczkę przed gigaszczurami. Same rozmowy, z których dowiadujemy się chociażby o istnieniu tych gryzoni, są zrobione całkiem przyzwoicie. Tu i ówdzie znajdzie się parę błędów, ale nie przeszkadzają za bardzo. Postaci, które napotkamy, głównie milczą bądź zlecają nam zadania – bohater jest w końcu wolnym strzelcem. Metody na wykonywanie zadań są bardzo pomysłowe. Jest tam miejsce na kombinowanie, rozmowy i wreszcie walkę.

A walka jest rozwiązana znakomicie. Istnieją dwa rodzaje starć – na powierzchni planet i w przestrzeni kosmicznej. Co ciekawe, oba typy zrobiono na standardowym BS-ie. W walce na planetach animujemy Flasha i MARKa-9, walcząc w udawanym side-view ze szczurami, robotami i sługusami Tortugi. Z kolei w walkach w przestrzeni kosmicznej mamy widok z kokpitu statku Flasha. Warto przetestować wszystkie rodzaje ataków, żeby nie marnować rakiet na myśliwce, które i tak rozwali się jednym strzałem. Na koniec – dźwięki i muzyka. O ile w kwestii dźwięków autor opierał się na RTP, dobranie muzyki to po prostu majstersztyk. Każdy kawałek doskonale pasuje do miejsca, w którym został użyty – posłuchajcie tylko, co przygrywa przy intrze (tak, tym z thrusterami)!

Podsumowując: gra została wykonana dość nierówno. Chociaż większość rzeczy, jak muzyka, dialogi czy walka zostały dopracowane świetnie, część elementów, jak blokowanie chipsetów, zwyczajnie leży. Mimo wszystko, jeżeli znudziła się wam tradycyjna koncepcja jRPG-ów fantasy, warto zainteresować się tym demkiem – szukajcie też rozmaitych i czasem ukrytych smaczków!

Mertruve

Autor gry: Lupus
Wersja RM: 2000
Gatunek: RPG
Status: Demo
Rok wydania: 2003
Download: Gdrive

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.